Skip to content

Golden Rose SOFT & MATTE Creamy LipColor

Hejka!

Niedawno przypomniało mi się, że prosiłyście mnie o przetestowanie nowych płynnych pomadek marki Golden Rose. Muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką szminek z serii LONGSTAY, które całkowicie podbiły serca Polek w ostatnich latach, więc do tych też podeszłam raczej sceptycznie nastawiona. 

Nowe płynne pomadki GR mają różnić się od poprzednich tym, że nie zastygają całkowicie na ustach, przez co nie wysuszają ich i nie tworzą nieestetycznych „pęknięć” – a to rzeczywiście było powodem, dla którego zupełnie nie polubiłam się z serią LONGSTAY. Mamy tutaj do wyboru aż 18 odcieni, ale szczerze mówiąc, jestem nimi trochę zawiedziona… wszystkie sprawiają bowiem wrażenie „przygaszonych” i bardziej odpowiednich na jesień i zimę. Zdecydowanie brakuje mi odważnych i oryginalnych kolorów, do których marka Golden Rosę już zdążyła nas przyzwyczaić!

Po kilkukrotnym obejrzeniu swatchy w internecie, w końcu zdecydowałam się na zamówienie odcienia nr 110 – jest to średni (oczywiście przygaszony) chłodny róż.

Golden Rose Soft & Matte 110 DSC07097

Nakładanie pomadki na usta przebiega bezproblemowo, ale musimy uważać, bo na aplikatorze znajduje się o wiele więcej produktu niż potrzebujemy. Pigmentacja jest genialna, więc nawet cieniutka warstwa zapewnia nam całkowite pokrycie ust.

Golden Rose Soft & Matte 110

Formuła szminki rzeczywiście jest bardzo przyjemna i niewysuszająca, ale musimy pamiętać, że ma to również swoje minusy – zostawiamy ślady produktu na szklankach, może też przemieścić się np. na nasze zęby lub „powędrować” poza kontur ust. Nie będzie także tak długotrwała, jak pomadki z serii LONGSTAY. Niestety już po jednym posiłku poziom „zjedzenia” jest mocno zauważalny.

Wyjściem z tej sytuacji może być odbicie nadmiaru produktu na chusteczce – po kilku powtórzeniach szminka przestaje zostawiać ślady, a kolor nadal pozostaje na ustach (chociaż jest oczywiście trochę mniej wyrazisty). To jest chyba mój ulubiony sposób noszenia tej pomadki – nie czuć jej wtedy w ogóle na ustach, a do tego nie zjada się aż tak szybko, bo wraz z nadmiarem produktu pozbywamy się też olejków, które co prawda nawilżają, ale wpływają negatywnie na trwałość.

Myślę więc, że jeżeli szukacie czegoś, co nie wysuszy ust, a jednocześnie nie macie nic przeciwko poprawianiu pomadki po posiłkach, to może to być produkt dla Was! Cena, jak przystało na Golden Rose, jest bardzo przystępna, więc warto się skusić i wypróbować. Ja na pewno zaopatrzę się jeszcze w kilka innych odcieni !

Do przeczytania,

Ola 🙂

Published inPłynne pomadki

2 Comments

  1. Ania Ania

    Uwielbiam twoje recenzje, zawsze są szczegółowe i dopracowane 💕😚

  2. Polecam nr 115. Żaden swatche nie wyrazi jak wyjątkowa jest ta pomadka. Ale rzeczywiście bardziej jesienna niż letnia. Jest bordowa z brązowymi tonami ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *